Ciekaw jestem, jak zostanie zapamiętany Bill Gates – czy jako człowiek, który sprowadził komputery pod strzechy? Zapewne tak, ale też pewnie jako wielki filantrop, który cały swój gigantyczny majątek lokuje w fundacjach, zwłaszcza związanych ze zdrowiem i badaniami naukowymi. Ze swoją obsesją postępu uznał za właściwe ulepszanie świata w taki właśnie sposób. Dzieci mają podobno dostać po 10 milionów dolarów na drogę i niech się same martwią o byt (większość ludzi żyłaby dostatnio z samych odsetek od takiego kapitału).
Przykro mi się zrobiło, gdy media doniosły o problemach ze zorganizowaniem najbliższej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – sponsorzy wycofują się ponoć z powodu kryzysu. Myślę, że ten kryzys jest bardziej w głowach niż portfelach, a sumy łożone na WOŚP w żadnej mierze nie zachwiałyby bilansami firm – tego rodzaju wymówka jest śmieszna, wrecz żenująca.
Wielu bogatych biznesmenów stać by było na ufundowanie naprawdę ważnych rzeczy. Przykładowo, według zaleceń Unii Europejskiej do prowadzenia nowoczesnych, zaawansowanych badań diagnostycznych potrzebny jest średnio jeden tomograf klasy PET na milion mieszkańców. Dziś mamy ich bodaj kilka, a potrzeba 40. Koszt takiego urządzenia, razem ze szkoleniem i przygotowaniem, to kilkanaście milionów złotych – gdyby ktoś chciał postawić sobie pomnik za życia, mógłby je zakupić dla dowolnego ośrodka medycznego w kraju. Może to mniej efektowne niż Galeria Obrazów im. Jana Piprztyckiego czy 200-metrowy apartamentowiec w kształcie żaglowca, ale o ileż bardziej potrzebne. Sama wierchuszka z listy najbogatszych Polaków mogłaby bez widocznego uszczerbku dla swojego majątku ufundować nowoczesną infrastrukturę medyczną dla całego kraju. Tylko trzeba chcieć.
Na razie kilkaset milionów złotych dała nam pasja jednego człowieka, fantastycznego społecznika, który od kilkunastu lat porywa nią tysiące dzieciaków do zbierania datków. Jeśli kiedyś trzeba będzie składać rachunek, to przepustkę do wiecznej szczęśliwości dostanie prędzej Jurek Owsiak niż opluwający go tyle razy urzędnicy Pana Boga i wysługujący się im politycy.